+48 87 566 21 40[email protected]
stageply
← ArtykułyJęzyk i kultura

Językowe i towarzyskie potknięcia, które łatwo zrobić w Polsce

Kilka błędów w mowie i zachowaniu, które widzę u kursantów jesienią: od zwracania się do ludzi po wizytę u sąsiadów. Wyjaśniam, skąd się biorą i jak ich uniknąć.

Marcin Kowalczyk · · 5 min czytania

Dlaczego błędy zdarzają się nawet osobom z dobrym polskim

Prowadzę spacery po Suwałkach i Krakowie od lat i widzę, że największe problemy rzadko wynikają z braku słownictwa. Częściej bierze się je z nawyków przeniesionych z innego kraju: tonu głosu, odległości w rozmowie, tempa załatwiania spraw. Ktoś uczy się przypadków, a mimo to wchodzi do sklepu i nie mówi dzień dobry, bo w jego mieście nikt tego nie robi.

Ten tekst nie jest listą zakazów. To zbiór sytuacji, które powtarzają się co roku, zwłaszcza teraz, kiedy po wakacjach wraca codzienność: szkoły, urzędy, wspólne klatki schodowe. W jesiennych tygodniach ludzie częściej siedzą w domach i częściej się spotykają, więc okazji do gaf przybywa.

Zaznaczam od razu, że Polacy zwykle wybaczają cudzoziemcom wiele. Wybaczają jednak chętniej tym, którzy widać, że się starają. Pojedynczy błąd gramatyczny nikogo nie obraża, a brak podstawowej grzeczności potrafi zostać zapamiętany na długo.

Pan, Pani i ty: komu jak się zwracać

Najczęstsze potknięcie to przechodzenie na ty z każdym. W polskim formy grzecznościowe Pan i Pani są codziennością w urzędzie, w przychodni, w sklepie i wobec osób starszych. Zwrócenie się per ty do pani w okienku brzmi jak brak szacunku, nawet jeśli mówimy to z uśmiechem.

Odwrotny błąd też się zdarza. Kursanci uczą się wyłącznie form oficjalnych i wobec rówieśników na spotkaniu brzmią sztywno. Reguła jest prosta: zaczynamy od Pana lub Pani, a o przejściu na ty zwykle decyduje starsza osoba albo gospodarz. Padnie wtedy zdanie typu może przejdziemy na ty, i to jest sygnał.

Warto też zapamiętać, że czasownik w trzeciej osobie brzmi inaczej niż w angielskim. Zamiast czy pan chce kawy, pomyłką jest mówić czy chcesz kawy do kogoś, kogo dopiero poznaliśmy. Na początku lepiej wybrać ostrożniejszą formę niż ryzykować wrażenie nonszalancji.

  • W urzędzie, przychodni i sklepie: Pan lub Pani
  • Wobec osób starszych zawsze formy grzecznościowe
  • Na ty przechodzi się za zgodą, zwykle proponuje to starsza osoba

Przy stole i w domu: buty, prezenty, kolejność

Wejście do czyjegoś mieszkania ma swoje zwyczaje. W większości domów zdejmuje się buty przy drzwiach, a gospodarz często proponuje kapcie. Odmowa albo wchodzenie w butach po dywanie to jedna z najczęściej opisywanych przez kursantów niezręczności. Jeśli nie jest Państwu wygodnie bez kapci, wystarczą czyste skarpety.

Do gości przychodzi się z drobiazgiem: kwiatami, ciastem, dobrą herbatą. Kwiaty kupuje się w nieparzystej liczbie, bo parzysta bywa kojarzona z pogrzebem. To zwyczaj, który zaskakuje, a łatwo go uniknąć. Pustą ręką raczej się nie przychodzi, choć nikt nie oczekuje drogiego prezentu.

Przy stole gospodarz często dokłada jedzenia i nalega. Pierwsza odmowa bywa traktowana jako grzeczność, więc można spokojnie powiedzieć, że było pyszne, ale już nie dam rady. Zostawienie całego talerza bez słowa wygląda na krytykę. Toast zaczyna gospodarz, a wypicie bez czekania na niego uchodzi za nietakt.

  • Buty zdejmujemy przy drzwiach, gdy gospodarz tak robi
  • Kwiaty w liczbie nieparzystej
  • Pochwała jedzenia ważniejsza niż dokładka

Sklep, autobus, klatka schodowa: małe formuły dnia

Wiele nieporozumień rodzi się w drobnych rytuałach. Wchodząc do małego sklepu, mówi się dzień dobry, a wychodząc do widzenia lub miłego dnia. W dużym markecie nikt tego nie oczekuje, ale w osiedlowym sklepiku czy piekarni brak powitania bywa zauważony.

Na klatce schodowej sąsiedzi mijają się z krótkim dzień dobry, nawet jeśli się nie znają. Cudzoziemcy często milczą, bo w ich kraju to nie jest przyjęte, i zostają uznani za niemiłych. Dwa słowa rozwiązują sprawę. Podobnie w autobusie: ustępowanie miejsca osobom starszym i kobietom w ciąży jest oczekiwane, a głośne rozmowy przez telefon wywołują spojrzenia.

Kolejka też ma swoje zasady. Pytanie kto jest ostatni, jest naturalne w przychodni i na poczcie. Wpychanie się przed kogoś bez pytania uznawane jest za bezczelność. Te formuły łatwo opanować w kilka dni, jeśli ćwiczy się je na głos.

  • Dzień dobry i do widzenia w małych sklepach
  • Pozdrowienie sąsiadów na klatce
  • Pytanie kto jest ostatni w kolejce

Święta i rozmowy o historii: czego nie zakładać

Jesienią zaczyna się czas, w którym polski kalendarz zwalnia. Pierwszego listopada wiele osób odwiedza groby bliskich, a w całym kraju jest dniem wolnym. Zdarza się, że cudzoziemcy planują wtedy zakupy lub zebrania i trafiają na zamknięte sklepy. Warto sprawdzić kalendarz świąt wcześniej, niż stanąć pod zamkniętymi drzwiami.

Drugi błąd dotyczy rozmów. Pytanie, czy Polska jest bardziej wschodnia czy zachodnia, albo żarty o wojnie i polityce na pierwszym spotkaniu rzadko wychodzą dobrze. Polacy chętnie opowiadają o swojej historii, ale lubią to robić po swojemu i bez uproszczeń podsuniętych przez gościa.

Trzeci błąd to zakładanie, że wszyscy są wierzący albo wszyscy nie. Wiele zwyczajów, jak wigilijna kolacja, ma wymiar rodzinny i kulturowy, niezależnie od poglądów. Pytanie z ciekawością jest lepsze niż komentarz z założeniem.

  • 1 listopada sklepy i urzędy bywają zamknięte
  • Unikać żartów o wojnie i polityce na początku znajomości

Jak ćwiczyć, żeby błędy nie wracały

Najskuteczniejsza metoda to powtarzanie krótkich scenek na głos, a nie czytanie list zwrotów. Na kursie ćwiczymy sytuacje: wejście do sklepu, prośba o pomoc na dworcu, rozmowa z sąsiadką. Przez kilka tygodni warto każdego dnia użyć jednej nowej formuły w prawdziwym życiu.

Pomaga też notatnik błędów. Po każdej niezręcznej sytuacji zapisują Państwo, co się stało i co usłyszeli. Po miesiącu widać wzór, a to jest ważniejsze niż pojedyncza lekcja. Pytania warto zadawać życzliwym osobom, którym ufają Państwo, na przykład lektorce albo sąsiadowi.

Nie trzeba mówić perfekcyjnie. Wystarczy pokazać, że rozumie się zasady gry. Ludzie reagują na wysiłek, a pierwsze trzydzieści sekund rozmowy często decyduje o całym spotkaniu.

  • Ćwiczyć scenki na głos, nie tylko czytać
  • Prowadzić notatnik niezręcznych sytuacji
  • Pytać zaufanych osób o opinię

Błędy w języku i obyczajach to nie powód do wstydu, tylko część nauki. Jeśli zapamiętają Państwo kilka rzeczy: formy grzecznościowe, buty przy drzwiach, powitanie w sklepie i ostrożność w rozmowach o historii, unikną Państwo większości kłopotów. Resztę poprawi codzienna praktyka i życzliwi ludzie wokół. Zaczynać warto od jednej formuły dziennie, bez presji perfekcji.

Skontaktuj się z nami

Telefonicznie
+48 87 566 21 40
Napisz do nas
[email protected]